Jerzy Miciński
Księga statków polskich
1918-1945  tom 2
Projekt okładki i strony tytułowej Piotr Piórko
Redakcja Maria Radecka
Opracowanie graficzne Marek Rudowski
Gdańsk 1997
ISBN 83-86181-31-1
376 stron, format 210 x 270, oprawa twarda
Cena w księgarni internetowej L&L  29,60
Strona główna
|
Biografie, wspomnienia, historia
|
 
|
 
|
 
ZAMÓW
Tom drugi czterotomowej historii polskiej floty handlowej w latach 1918-1945, przygotowanej przez Jerzego Micińskiego, wieloletniego redaktora naczelnego "Morza", której współautorami i kontynuatorami są Bohdan Huras i Marek Twardowski. Jest to jak dotąd najobszerniejsza popularnonaukowa publikacja o polskich statkach handlowych do końca drugiej wojny światowej.
    W tomie przedstawione są głównie statki, które weszły do eksploatacji między 1927 a 1939 rokiem. Ich armatorami były już w pełni profesjonalne przedsiębiorstwa - w trampingu i żegludze liniowej - wyspecjalizowane w przewozach towarowych i pasażerskich: Żegluga Polska, Polsko-Brytyjskie Towarzystwo Żeglugowe, Gdynia-Ameryka Linie Żeglugowe (GAL). Jeden rozdział poświęcony został najsłynniejszemu polskiemu statkowi szkolnemu - fregacie "Dar Pomorza". W książce zamieszczonych jest kilkaset fotografii, opatrzona została indeksami nazwisk i nazw statków.

Fragment książki
    Nie zdawało mu się: teraz już wyraźnie widział na ciemnym tle nieba czarną piramidę piętrzących się żagli, potwornie blisko "Niemna". - Jest prawo na burt! - zameldował z głębi sterówki Kobryń, ale ciężko załadowany statek dopiero zaczynał reagować na ster. I tak było już za późno: potężny bukszpryt wielkiego żaglowca, płynącego bez ładunku pod pełnymi żaglami, wisiał już nad lewą burtą "Niemna", mierząc prosto w śródokręcie. - Uciekać do sterówki! - ryknął kapitan Rusiecki, który pojawił się przed sekundą na mostku i w lot ocenił sytuację. Dalsze wydarzenia potoczyły się jak lawina. Najpierw z łomotem pękających blach ostra, wysoka dziobnica pustego żaglowca wbiła się w niską burtę "Niemna" tuż przed mostkiem - tam, gdzie kończyła się druga ładownia. Widocznie żaglowiec po tym uderzeniu cofnął się nieco, bo zaczął teraz przesuwać się dziobem wzdłuż burty "Niemna", demolując swym mocnym, długim bukszprytem nadbudówkę. Zniósł skrzydło mostku wraz z nokhauzem, gdzie jeszcze przed chwilą znajdował się drugi oficer, rozwalił znajdującą się poniżej, cofniętą o półtora metra kabinę pierwszego oficera, ściął żurawiki lewej łodzi ratunkowej i zerwał wanty tylnego masztu. Przesunął się następnie za rufę "Niemna", po czym znikł w deszczu i ciemności.